
Silvan Zurbriggen zdominował swoich rywali na trasie zjazdu w Val Gardenie zwanej „Saslong” , po raz pierwszy wygrał zjazd w Pucharze Śiwata i został liderem klasyfikacji generalnej.
Dla szwajcara z teamu Rossigola i Lange był to wyjątkowy triumf. Po pierwsze dla tego, że jest specjalistą od slalomu, a po drugie dlatego, że zaliczył straszny upadek i doznał poważnej kontuzji na tej samej trasie dwa lata temu.
„ No to teraz się zmęczyłem, to był dla mnie bardzo ciężki dzień i w związku z tym nie jestem w stanie okazać tych wszystkich pięknych emocji, które się we mnie kłębią, ale z pewnością jestem teraz najszczęśliwszą osobą na świecie!”
„Jak zapewne wiecie miałem na tej trasie bardzo poważną kontuzję parę lat temu i miałem wiele szczęścia, że wróciłem na narty po operacji. Lekarze wykonali wspaniałą robotę z poskładaniem mojego kolana do kupy, które musieli operować dwa razy.” Komentował Silvan, który swój pierwszy znaczący sukces odniósł wygrywając srebro Mistrzostwach Świata w 2003 roku w St Moritz.
„Najbardziej obawiałem się „wielbłądzich garbów” podczas treningów w tym tygodniu. Nie mogłem tam za bardzo ryzykować. Nie spałem tej nocy zbyt dobrze, wstałem nad ranem i bardzo się denerwowałem przed startem.”

„ Także ta wygrana jest dla mnie niesamowita. Na starcie oglądałem w telewizji pierwszych zawodników i widziałem bardzo kiepsko wyglądające upadki Marco Sullivana i Davida Poissona. Byłem pod dużym wrażeniem i wtedy przychodziły mi do głowy wspomnienia moich złych momentów. Chwilami robiło mi się bardzo gorąco i musiałem bardzo mocno pracować nad opanowaniem i skoncentrowaniem się na moim przejeździe.”
"Na szczęście miałem bardzo dobry, czysty przejazd. Gdy przejechałem metę i zobaczyłem, że mam najszybszy czas przejazdu byłem w niebo wzięty.” Komentował szwajcar, który nigdy nie zdobył ani jednego punktu Pucharu Świata w zjeździe do tej pory. „Naprawdę ciężko było mi w to uwierzyć, ale w końcu odegrałem się na tej trasie.”
To niesamowite zwycięstwo nie było zaskoczeniem dla kolegów z jego teamu z powodu jego bardzo obiecującego 4 miejsca w Lake Louise w zeszłym miesiącu. Był bardzo dumny z czerwonej koszulki lidera, którą założył na ceremonię wręczenia nagród, ale nie planuje bronić tej pozycji w nadchodzących zawodach w Bormio.
„Nie jestem pewien co do mojego programu po jutrzejszym slalomie gigancie w Alta Badia”- tłumaczył na sobotniej konferencji prasowej – „Mój oryginalny plan na sezon zakładał odpoczynek podczas przerwy świątecznej, aby nabrać energii na bardzo wymagający styczniowy harmonogram startów.
„ Styczeń będzie bardzo ważny dla mnie ze względu na starty w kombinacjach i konkurencjach technicznych, także jest dla mnie ważne, żeby teraz nie ścigać się za wiele.”